MMA groźne dla loch

Właściwe żywienie i warunki zoohigieniczne zabezpieczą lochy przed zapaleniem macicy i wymienia oraz bezmlecznością.

Syndrom poporodowy u loch (MMA - metritis,  mastitis agalactia) objawia się przeważnie zapaleniem macicy, wymienia i bezmlecznością. - Żeby uznać wystąpienie tego syndromu, muszą pojawić się przynajmniej dwa objawy. Najczęściej obserwuje się zapalenie macicy, które przechodzi też na gruczoł mlekowy. Z zapalenia wymienia często pojawia się bezmleczność - wyjaśnia Paweł Wasiak, lekarz weterynarii prywatnej praktyki w Sobótce (powiat ostrowski). Infekcja może dotyczyć całej listwy sutkowej lub tylko części gruczołów mlekowych. Kolejnymi objawami MMA jest również nieprzyjemnie pachnąca ropna wydzielina z narządów rodnych, czasem podbarwiona domieszką krwi.

Przyczynami syndromu są najczęściej błędy żywieniowe loch niskoprośnych, czyli zbyt intensywne karmienie od początku ciąży. - Czyli zapasanie loch, loszek, przez co mają one dość dużo tkanki tłuszczowej. Wtedy takie maciory mają trudności podczas porodu - tłumaczy lekarz. - Od 80-90 dnia ciąży locha powinna dostawać pasze wzbogacone pod względem białkowym, energetycznym i zawartością substancji mineralnych. Lecz przed samym dniem porodu nie można gwałtownie zmieniać pasz. Można także wg systemu duńskiego przez całą ciążę karmić lochy jedną wzbogaconą paszą LP (lochy prośne), ale zwiększając jej ilość w okresie wysokiej ciąży. Podczas niskiej ciąży, ta dawka powinna wynosić 2-2,5 kg paszy, a w wysokiej ciąży 4-4,5 kg - radzi Paweł Wasiak. Wskazuje również, że zabiegi żywieniowe polegające na zwiększeniu ilości paszy i koncentracji składników pokarmowych w dawkach dla loch wysokoprośnych mają swoje przełożenie na uzyskaną przez hodowców masę urodzeniową prosiąt. – Robi się to po to, aby przyspieszyć rozwój płodów. W tym okresie jest zwiększone zapotrzebowanie na składniki pokarmowe w związku z bardzo szybkim przyrostem masy płodów. Dzięki temu prosięta po urodzeniu nie będą miały tylko 900 g-1 kg, ale co najmniej 1,2-1,3 kg - mówi lekarz weterynarii. Zwraca również uwagę na fachową pomoc przy samym rozwiązaniu. Jeśli w czasie porodu osoba pomagająca nie zachowała odpowiedniej higieny oraz miejsce porodu jest zanieczyszczone, to również może dojść do MMA. Apeluje, aby rozwiązanie odbywało się w czystym miejscu. –Należy miejsce porodu lub porodówkę wcześniej wymyć pod ciśnieniem, wydezynfekować środkami do tego celu przeznaczonymi lub opalić. Przez te zabiegi giną w większości bakterie, zarodniki bakterii, oocysty kokcydiów i inne pasożyty. To zmniejsza prawdopodobieństwo MMA i biegunek u prosiąt - zaznacza lekarz. Zaleca, aby lochy przeprowadzić do porodówek na kilkanaście dni przed porodem. Dzięki temu można uniknąć stresu u świni, który również może doprowadzić do dłuższego porodu. - A to obniża odporność - twierdzi.

Paweł Wasiak tłumaczy, że główną przyczyną syndromu są pałeczki okrężnicy i paciorkowce. - Kiedy jest okres okołoporodowy zmniejsza się ruchliwość przewodu pokarmowego. W jelitach grubych dochodzi do zaparć, ponieważ nie ma odpowiedniego poziomu włókna w dawce pokarmowej i bakterie się namnażają w większej ilości. Kiedy nie ma wydalania kału, to endotoksyny produkowane przez bakterie i powstające z ich rozpadu, przechodzą do krwioobiegu. Trafiają przede wszystkim do macicy i gruczołu mlekowego - wyjaśnia lekarz. Radzi, aby maciory miały zapewniony ciągły dostęp do wody. – Należy zmuszać w miarę możliwości lochy do częstego wstawania do koryta z wodą, zarówno przed jak i po porodzie, ponieważ z natury są w tym okresie bardzo leniwe, a brak odpowiedniego zaopatrzenia w wodę skutkuje zaparciem, spadkiem żerności i problemami z infekcjami okołoporodowymi narządów moczowo-płciowych - wyjasnia lekarz. Wówczas rolnik ustrzeże zwierzę przed zaparciem. Specjalista radzi również, aby rolnicy w razie zaistniałej konieczności skracali, szlifowali kiełki z zachowaniem zasad higieny i dobrostanu. - Wówczas nie będzie skaleczeń wymienia lochy przez nadliczbowe mioty - zaznacza.

Maciorze po porodzie należy zapewnić odpowiednie żywienie i warunki. - Nie powinno być nadmiernego hałasu na porodówkach, bo podczas karmienia prosiąt locha może się przestraszyć i prosięta nie ściągną mleka, a to doprowadzić może do zapalenia wymienia - uważa lekarz weterynarii Paweł Wasiak. Zaznacza, że w pomieszczeniu, gdzie przebywają lochy karmiące, temperatura nie powinna przekraczać 22 stopni Celsjusza. - Nie może być zbyt wysoka temperatura, bo wówczas ze stresu cieplnego przedłuża się poród, a to wpływa niekorzystnie na organizm, również spada apetyt i mleczność. Podczas laktacji promiennik nie może być zawieszony bezpośrednio przy wymieniu, bo wtedy laktacja też może być zaburzona- mówi. MMA występuje w kilku postaciach. Pierwsza z nich jest bezobjawowa. - W tym przypadku jedynym objawem może być to, że prosięta w miocie będą rozwarstwione pod względem wagi i kondycji. Chodzi o to, że jeśli jest stan zapalny, to locha z takim wymieniem nie będzie dawać tyle mleka, co powinna. Tak czasami może być przez całą laktację - zaznacza. W klinicznej postaci następuje obrzęk wymienia i wycieki z pochwy. - Maciora nie daje się masować przez prosięta - mówi Paweł Wasiak. Najgorsza, to postać kliniczna ostra i nad ostra, wówczas zwierzę jest osowiałe z bólu i wysokiej temperatury rzędu 41-42 stopni Celsjusza, nie podnosi się. - Sutki są bolesne, zaczerwienione, obrzęknięte. Maciora kładzie się na brzuchu. Spada lub zanika też mleczność. Przy zapaleniu wymienia, toksyny przedostają się też do prosiąt. Przy tym chudną i mają biegunki. Bardzo mocno też kwiczą, bo nie mają dostępu do mleka. Wtedy prosięta razem z lochą należy poddać leczeniu przez lekarza weterynarii - wyjaśnia Paweł Wasiak. Maciorom, które zachorowały na syndrom poporodowy, należy aplikować leki przeciwbakteryjne, leki przeciwzapalne i hormony.– Czasem pomagają autoszczepionki lub komercyjne szczepionki na kolibakteriozę - tłumaczy lekarz weterynarii. Rolnik, chcąc zabezpieczyć lochy przed syndromem poporodowym, nie powinien przede wszystkim zapładniać ich zbyt wcześnie. Najlepiej, aby waga loszek wynosiła 120-130 kilogramów. Ważna jest właściwa dieta. - Żeby locha pobierała dużo wody. Można też użyć paszy przedporodowej z dodatkiem soli glauberskiej, żywych drożdży przeznaczonych dla świń czy syntetycznego włókna. Trzeba też przez kilka dni przed porodem zmniejszać stopniowo ilość paszy do maksymalnie2 kg na dzień przed porodem, a w dniu porodu najlepiej głodówka lub tylko pójło z niewielką ilością paszy. Z kolei po porodzie lochy należy stopniowo dokarmiać, przez około7 dni, dochodząc do ilości 2,5 kg paszy dziennie na lochę i po 0,5 kg na każde prosię w miocie. Po tym okresie, maciora powinna otrzymywać dziennie przynajmniej 7 kg paszy. Uznaję zasadę, że pierwszy pokarm należy podać 24 godziny po porodzie - radzi. Dodaje, że ważne jest, aby przez trzy dni po porodzie kontrolować temperaturę loch i sprawdzać stan wymienia. - Jak będzie powyżej 39,3 stopni Celsjusza i brak apetytu, to wtedy trzeba wezwać lekarza - radzi. Należy też utrzymać wymagane warunki zoohigieniczne. - W dużych jak i małych fermach trzeba stosować zasadę: całe pomieszczenie pełne, całe pomieszczenie puste - podkreśla Paweł Wasiak.

MMA występuje w kilku postaciach. Pierwsza z nich jest bezobjawowa. - W tym przypadku jedynym objawem może być to, że prosięta w miocie będą rozwarstwione pod względem wagi i kondycji. Chodzi o to, że jeśli jest stan zapalny, to locha z takim wymieniem nie będzie dawać tyle mleka, co powinna. Tak czasami może być przez całą laktację - zaznacza. W klinicznej postaci następuje obrzęk wymienia i wycieki z pochwy. - Maciora nie daje się masować przez prosięta - mówi Paweł Wasiak.

Najgorsza, to postać kliniczna ostra i nad ostra, wówczas zwierzę jest osowiałe z bólu i wysokiej temperatury rzędu 41-42 stopni Celsjusza, nie podnosi się. - Sutki są bolesne, zaczerwienione, obrzęknięte. Maciora kładzie się na brzuchu. Spada lub zanika też mleczność. Przy zapaleniu wymienia, toksyny przedostają się też do prosiąt. Przy tym chudną i mają biegunki. Bardzo mocno też kwiczą, bo nie mają dostępu do mleka. Wtedy prosięta razem z lochą należy poddać leczeniu przez lekarza weterynarii - wyjaśnia Paweł Wasiak.

Maciorom, które zachorowały na syndrom poporodowy, należy aplikować leki przeciwbakteryjne, leki przeciwzapalne i hormony. – Czasem pomagają autoszczepionki lub komercyjne szczepionki na kolibakteriozę - tłumaczy lekarz weterynarii.

Rolnik, chcąc zabezpieczyć lochy przed syndromem poporodowym, nie powinien przede wszystkim zapładniać ich zbyt wcześnie. Najlepiej, aby waga loszek wynosiła 120-130 kilogramów. Ważna jest właściwa dieta. - Żeby locha pobierała dużo wody. Można też użyć paszy przedporodowej z dodatkiem soli glauberskiej, żywych drożdży przeznaczonych dla świń czy syntetycznego włókna. Trzeba też przez kilka dni przed porodem zmniejszać stopniowo ilość paszy do maksymalnie 2 kg na dzień przed porodem, a w dniu porodu najlepiej głodówka lub tylko pójło z niewielką ilością paszy. Z kolei po porodzie lochy należy stopniowo rozkarmiać, przez około 7 dni, dochodząc do ilości 2,5 kg paszy dziennie na lochę i po 0,5 kg na każde prosię w miocie. Po tym okresie, maciora powinna otrzymywać dziennie przynajmniej 7 kg paszy. Uznaję zasadę, że pierwszy pokarm należy podać 24 godziny po porodzie - radzi. Dodaje, że ważne jest, aby przez trzy dni po porodzie kontrolować temperaturę loch i sprawdzać stan wymienia. - Jak będzie powyżej 39,3 stopni Celsjusza i brak apetytu, to wtedy trzeba wezwać lekarza - radzi. Należy też utrzymać wymagane warunki zoohigieniczne. - W dużych jak i małych fermach trzeba stosować zasadę: całe pomieszczenie pełne, całe pomieszczenie puste - podkreśla Paweł Wasiak.

 

Anetta Przespolewska

 

Stronę odwiedziło 2121443 osób.
realizacja 2011: studio fabryka